Byłam w najdroższym mieście w Niemczech. "Polska, to w Rosji?"

"Wielka plaża w sercu miasta. Pokaż mi, gdzie masz tak". Odpowiadam — w Monachium. Za pięć dni zapłaciłam tyle, co za tygodniowe wakacje All Inclusive. Znajomi z pogardą kręcili głowami, nie rozumieli, po co tam jadę. Jak na polską kieszeń — jest drogo, ale to właśnie na tym wyjeździe nauczyłam się nie przeliczać euro na złotówki.

Artykuł pochodzi z tej strony.

← Poprzedni artykuł
Kaczyński odsłania karty. Wszystko jasne
Następny artykuł →
Sceny jak z horroru o wampirach. A to tylko imprez...
O autorze wpisu
Sebastian
Dziennikarz