Już w pierwszy wtorek listopada Amerykanie wybiorą nową Izbę Reprezentantów, 35 nowych członków Senatu, wielu gubernatorów i wiele legislatur stanowych. Tzw. wybory połówkowe – odbywające się w połowie kadencji urzędującego prezydenta – to dla Amerykanów na ogół okazja, by wyrazić niezadowolenie z prezydenckiej administracji i pokazać jej żółtą kartkę. Partia prezydenta ma w niej więc pod górkę – tym bardziej, im mniej jest on popularny – pisze dla Wirtualnej Polski Jakub Majmurek.
Artykuł pochodzi z tej strony.