– Uwolnienie mediów publicznych od wpływu polityków, to bardziej kwestia kultury politycznej niż przepisów – stwierdził gość programu „Newsroom” w WP, były prezes TVP Juliusz Braun. – Paradoksalnie BBC, od strony czysto formalnej, jest mniej niezależne niż telewizja polska. Po prostu w Wielkiej Brytanii pewnych rzeczy się nie robi, a w Polsce się to robi, chociaż nie wolno – dodał. Jego zdaniem należy wyciągnąć wnioski z tego, co się w Polsce z mediami publicznymi wydarzyło w ciągu ostatnich 30 lat: i złego, i dobrego, a następnie „zbudować je od nowa, łącznie z ich konstrukcją prawną”. – Chodzi o to, by uszanować różną wrażliwość, różne poglądy. To, przed czym bardzo bym przestrzegał, to taka próba przestrojenia mediów o 180 stopni. To nie może być tak, że jakiegoś mocno pisowskiego propagandystę, zastąpi mocno lewicowy propagandysta – stwierdził Braun. – To może zostawić w ekipie prezenterskiej „Wiadomości” Danutę Holecką? – pytał prowadzący program. – Ona już sama się zwolniła, ale nie. Tak nie można, bo to by pokazywało, że ona czyta tylko to, co ma na prompterze. To by odbierało do reszty wiarygodność – odparł. – Mnie się wydaje, że ważne jest to, by nowe osoby prowadzące „Wiadomości” szanowały wrażliwość różnych osób – dodał Braun. – Tu nie chodzi tylko o to, by zagwarantować pewną liczbę krzesełek w programie publicystycznym dla polityków. Tu chodzi o coś więcej, o możliwość poważnej rozmowy ludzi różnej wrażliwości, społecznej, kulturowej, takich, którzy są bardziej progresywni i tych, którzy są bardziej tradycyjni – tłumaczył. Były prezes TVP zdradził też kilka sekretów ludzi, których twarze znamy z ekranu. – Były takie osoby, które są w tej chwili niezmiernie aktywne propagandowo, a w przeszłości bardzo starały się uzyskiwać życzliwe wsparcie u polityków zupełnie innej opcji. Ci, którzy będą kierować telewizją, powinni uważać na to, kto teraz do nich przybiegnie – dodał Juliusz Braun.
Artykuł pochodzi z tej strony.