Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wpadł w złość, gdy usłyszał szefa MSZ Czech, Jana Lipawskiego. Polityk zabrał głos w ramach działań Platformy Krymskiej. Zapewnił, że Krym nie będzie nigdy postrzegany przez międzynarodową społeczność za obszar należący do Rosji. Reakcja była zgoła niedyplomatyczna.
Artykuł pochodzi z tej strony.