Był już późny wieczór, kiedy 32-letnia mieszkanka Tangendorf w Dolnej Saksonii usłyszała dzwonek do drzwi. Pracowała właśnie w swoim domowym biurze i jednocześnie opiekowała się małym synkiem. Kiedy otworzyła drzwi, osłupiała. Stało za nimi kilkunastu mężczyzn z walizkami.
Artykuł pochodzi z tej strony.