Nie każda emigracja ma szczęśliwe zakończenie. Wielu z naszych czytelników opisuje w ostatnich tygodniach, jak wykorzystywane bywają przez pracodawców ich słabości i językowe braki. Nie dotyczą one tylko Holandii czy Niemiec, ale także Włoch. — Córka staruszki, którą się opiekowałam, doskonale wiedziała, że nie znam języka, kultury oraz swoich praw — pisze w liście do redakcji pani Kasia.
Artykuł pochodzi z tej strony.