Pastiszowy antychryst, tak najkrócej – religijnie – określić można ostatnie słowa prezydenta USA na temat papieża. Jeśli na sprawę spojrzeć z perspektywy politycznej, to mamy do czynienia z egotycznym satrapą, któremu wydaje się, że będzie też rządził Kościołem. To dowód też na to, że ta ekipa nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, a wyznaje prostacką „wolę mocy”.
Artykuł pochodzi z tej strony.