Po długiej podróży zdjęłam z taśmy na Okęciu walizkę. Była… dziurawa

Długa podróż z przesiadką sprawiła, że po wylądowaniu na warszawskim lotnisku o godz. 23 marzyłam wyłącznie o prysznicu, czystej piżamie i głębokim śnie. Niestety. Po ciągnącym się w nieskończoność oczekiwaniu na bagaż rejestrowany moja walizka wyjechała… zniszczona. Na szczęście, opłacało się spędzić jeszcze godzinę w porcie i złożyć reklamację.

Artykuł pochodzi z tej strony.

← Poprzedni artykuł
Szykuje się duży powrót do polskiej ligi? Lech mia...
Następny artykuł →
Barcelona idzie "łeb w łeb" z Realem Mad...
O autorze wpisu
Sebastian
Dziennikarz