Długa podróż z przesiadką sprawiła, że po wylądowaniu na warszawskim lotnisku o godz. 23 marzyłam wyłącznie o prysznicu, czystej piżamie i głębokim śnie. Niestety. Po ciągnącym się w nieskończoność oczekiwaniu na bagaż rejestrowany moja walizka wyjechała… zniszczona. Na szczęście, opłacało się spędzić jeszcze godzinę w porcie i złożyć reklamację.
Artykuł pochodzi z tej strony.