"Kierownik pociągu swoim zachowaniem przebił szczyty arogancji, chamstwa i nadgorliwości. Potwierdzi to wielu pasażerów, którzy wtedy z nami jechali" — twierdzi pan Hubert, który razem z panią Krystyną podróżował do Katowic. A powodem nieprzyjemnego incydentu miał być pies. Sprawę nagłośniła "Gazeta Wyborcza".
Artykuł pochodzi z tej strony.