Rada Gabinetowa – a przynajmniej jej pierwsza część – zakończyła się zwycięstwem obu stron. Prezydent pokazał swoim, że jest sprawczy i że może rozliczać rząd, a premier w swoim przemówieniu pokazał, że jest w stanie skutecznie potraktować Karola Nawrockiego jak uczniaka, co dało mu punkty w jego elektoracie. Czy coś z tego wynika? Odpowiedź jest prosta: nic – pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.
Artykuł pochodzi z tej strony.