Przemierzają setki kilometrów, głosują na drugim końcu świata, by uczestniczyć w wyborach parlamentarnych. — To mój obowiązek — mówi w rozmowie z Onetem mieszkająca w Chicago Beata. Wśród Polonii są jednak i ci, którzy "mimo miłości do Polski, nie zagłosują". — Ostatnio na przykład zastanawiałam się, czy 40 zł to dużo. […] Takie drobne sytuacje pokazują mi, że jak ja mogę odpowiedzialnie zagłosować? — zastanawia się Paulina mieszkająca w Chicago.
Artykuł pochodzi z tej strony.