Ranny w akcji strażak żyje ze zrzutki. "W straży jesteśmy rodziną. G…o prawda"

20-letni Amadeusz gasił pożar kontenera, gdy ten eksplodował. Wieloodłamowe złamania, stłuczone płuco, niedowład nerwu – od stycznia nie może pracować, a w ręce wciąż ma druty i śruby. Rekompensata wymaga jednego podpisu komendanta wojewódzkiego. Od ponad pół roku go nie złożył. Rodzina żyje ze zrzutki, którą zrobili koledzy ze straży.

Artykuł pochodzi z tej strony.

← Poprzedni artykuł
To on zaplanował śmierć Tupaca? Rusza głośny proce...
Następny artykuł →
Groza w Zwierzyńcu. Pies rzucił się na 4-latka w k...
O autorze wpisu
Sebastian
Dziennikarz