Przy okazji narodowej dyskusji wokół kolejnego celebryty, który – jak donoszą media – wsiadł za kółko na mocno podwójnym gazie, może warto przypomnieć taką zapomnianą przez Kowalskich instytucję jak regres. Nie tylko zresztą ten obowiązujący przy szkodach spowodowanych po alkoholu, ale – a może i przede wszystkim – ten przy bardziej lub mniej świadomej decyzji o braku ubezpieczenia pojazdu.
Artykuł pochodzi z tej strony.