Podczas gdy Węgry świętują historyczny upadek Viktora Orbána, w oddalonym o 90 kilometrów od stolicy Sárbogárd czas jakby się zatrzymał. To jeden z zaledwie 13 okręgów w całym kraju, gdzie Fidesz zdołał utrzymać władzę, choć poparcie dla partii stopniało drastycznie. Odwiedziliśmy miasteczko, by sprawdzić, dlaczego „propaganda strachu” zadziałała tu lepiej niż w Budapeszcie i dlaczego mieszkańcy węgierskiej prowincji patrzą na Polskę z zazdrością.
Artykuł pochodzi z tej strony.