Siedziałam na łóżku w swoim szpitalnym apartamencie, oczekując, że za chwilę przyniosą mi mojego synka. Przez wąskie wysokie okno wpadał słup słonecznego światła, zalewając część łóżka. Przesunęłam się tak, by znaleźć się w jego zasięgu. Wystawiłam twarz ku słońcu i poczułam jego przyjemne ciepło. Było jak dotyk troskliwej dłoni, która gładziła mnie czule po twarzy. Uczucie dawno przeze mnie zapomniane…
Artykuł pochodzi z tej strony.