Hanna Arendt-Wisłocka ps. "Kluska" 2 stycznia trafiła do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Oławie z powodu złego samopoczucia i podwyższonego ciśnienia. Dwa dni później wróciła do domu z krwiakiem po prawej stronie twarzy. – Gdy zobaczyłem, jak wygląda, przeraziłem się. Była nie do poznana. Jej szczupła twarz zmieniła się w balon – relacjonuje Marek Arendt, syn powstanki. Sprawa pani Hanny poruszyła tysiące internautów. Ta historia jednak nie jest czarno-biała. Według dyrekcji szpitala do wypadku w ogóle by nie doszło, gdyby syn pacjentki…
Artykuł pochodzi z tej strony.