To miał być kolejny, zwykły lot polskimi liniami lotniczymi. Startowałam z warszawskiego lotniska bladym świtem. Kiedy wreszcie weszłam na pokład, wygodnie rozsiadłam się w fotelu i czekałam, aż samolot oderwie się od ziemi, zauważyłam unoszący się za oknem dym. "Czy to jakaś usterka? Trzeba się ewakuować?" — pomyślałam w panice i zapytałam stewardesę, co się dzieje. Ta jednak uspokoiła mnie, że to standardowa procedura.
Artykuł pochodzi z tej strony.