O sprawie zrobiło się głośno, gdy policja opublikowała zdjęcie młodego ojca w kajdankach doprowadzanego do prokuratury. Karol P. usłyszał cztery zarzuty, m.in. gróźb i naruszenia nietykalności pracowników Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie. Awantura miała jednak swój początek kilka godzin wcześniej. Jego partnerka Wiktoria zgłosiła się do tego samego szpitala ze skurczami co dwie, trzy minuty i została odesłana do domu. Niedługo później urodziła w łazience, a Karol usłyszał przez telefon, że dziecko nie daje oznak życia. W rozmowie z WP para opowiada, co wydarzyło się 1 października. Szpital odpowiada, że pacjentka sama chciała wrócić do domu.
Artykuł pochodzi z tej strony.