Prezydent nie odpowiedział na trzy listy, a prezes TK nie przydziela spraw ani gabinetów. A zegar tyka — za niespełna miesiąc trzeba będzie wypłacić pierwsze pensje. Maciej Taborowski, jeden z czworga sędziów wybranych przez Sejm, który nie jest dopuszczony do orzekania, opisuje codzienność zawieszenia między wyborem a urzędem — i tłumaczy, dlaczego mimo wszystko nie żałuje tej decyzji.
Artykuł pochodzi z tej strony.