Leszek Miller od wielu miesięcy promuje narracje antyukraińskie. Niekiedy zaskakująco zbieżne z interesami Federacji Rosyjskiej. I choć część komentatorów czy publicystów przekonuje, że oznacza to zmianę w myśleniu Leszka Millera, to – moim zdaniem – można na to spoglądać raczej jako na powrót do korzeni intelektualnych i politycznych tego polityka – pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.
Artykuł pochodzi z tej strony.