Raków Częstochowa do meczu trzeciej kolejki Ligi Europy ze Sportingiem Club de Portugal podchodził z nożem na gardle. Polski zespół miał bowiem zero punktów i nadzieje na awans znacząco zmalały. Starcie z portugalskim klubem zaczęło się z jednej strony dobrze, a z drugiej źle. Bardzo szybko rywale zaczęli bowiem grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla napastnika za bandycki faul. Z boiska po tym ataku musiał jednak zejść lider defensywy Rakowa Zoran Arsenić.
Artykuł pochodzi z tej strony.