Najpierw był "le cabaret", później Francuzi odwołali plebiscyt, gdy Polak był bezkonkurencyjny, a w kolejnym roku – przyznali wyśmiewaną nagrodę pocieszenia. Relacje Roberta Lewandowskiego z plebiscytem "France Football" można porównać do zadurzenia w pięknej, lecz kapryśnej dziewczynie. Zaczęło się burzliwie, od napięć i nieporozumień, które z czasem zmieniły się w pożądanie i małą "obsesję". Ten "romans" skazany był jednak na porażkę, bowiem druga strona pozostawała nieugięta. "France Football", niczym chowająca urazę dama, nie przyjmowała…
Artykuł pochodzi z tej strony.