Ewa Swoboda od kilku lat jest bezapelacyjnie najlepszą polską sprinterką. Porównania do legendarnej mistrzyni, Ireny Szewińskiej, nigdy nie były na wyrost, o czym świadczy niedawny rezultat lekkoatletyki z Żor w zaliczanym do Diamentowej Ligi Memoriale Kamili Skolimowskiej. Nie po raz pierwszy okazuje się, że poza prawdą ekranu – czyli byciu w świetle kamer – nierzadko jest także druga, bardzo ciemna strona sławy. Swoboda była już na skraju wytrzymałości, o czym opowiedziała sport.tvp.pl.
Artykuł pochodzi z tej strony.