Dzikie karty żenady. Janowski padł ofiarą "wojny energetycznej" [FELIETON]

– Śmiech na sali z dzikimi kartami do GP 2024. Tego Lebiediewa i Huckenbecka, to panowie w marynarkach znaleźli w paczce po chipsach, albo wyrzuciła je maszyna losująca. Rozumiem, że klucz narodowościowy, ale bez przesady. Grand Prix to nie miejsce na eksperymenty. Tutaj ma występować śmietanka, absolutny top. Łotysz i Niemiec klepali biedę w niby ubogim krewnym SGP, cyklu SEC. Wozili tam ogony, a teraz dostają prezent w postaci startu w najbardziej prestiżowej imprezie na świecie. Totalne pomieszanie z poplątaniem – pisze w swoim najnowszym…


Artykuł pochodzi z tej strony.

← Poprzedni artykuł
Import paliw do Polski stał się nieopłacalny [WYWI...
Następny artykuł →
VAR zbawił polskiego sędziego w Lidze Mistrzów. O ...
O autorze wpisu
Sebastian
Dziennikarz