– Częstochowa nie ma raczej wyjścia i musi postawić na jakiś fest charakter, który poskłada to towarzystwo do kupy i okiełzna gwiazdy. Jeżeli drużyna ma granaty w szatni, to bierzesz kogoś, kto je rozbroi, albo da motywacyjnego kopa w cztery litery. Nie pokusiłbym się o osąd, że Leon Madsen, to zło numer jeden Włókniarza – twierdzi w rozmowie z Interią były żużlowiec Włókniarza Częstochowa i ekspert stacji Eleven Kamil Cieślar
Artykuł pochodzi z tej strony.