To miało być ostatnie zagranie półfinału mistrzostw Europy w piłce ręcznej między Francją i Szwecją. Na zegarze widniało już "60:00", a Elohim Prandi szykował się do wykonania bezpośredniego rzutu wolnego. Miał przed sobą sześcioosobowy mur i bramkarza. Musiał trafić, by "Trójkolorowi" wyrównali na 27:27, doprowadzająca do dogrywki. Tak właśnie się stało, a w dodatkowym czasie byli już lepsi. Tyle że gol Prandiego nie powinien zostać uznany, a szwedzka federacja złożyła protest. Decyzja ma zostać ogłoszona w sobotę.
Artykuł pochodzi z tej strony.