Malo kto chyba mógł się spodziewać, że Harry Kane – aż tak szybko – tak dobrze wpasuje się do drużyny Bayernu Monachium – Anglik, choć od lat znany był z występów na najwyższym poziomie, miał bez wątpienia przecież prawo do pewnej taryfy ulgowej i okresu adaptacji, a tymczasem… napastnik od początku prze jak burza. Po ostatnim spotkaniu z Manchesterem United osiągnął on swoisty kamień milowy, o którym Robert Lewandowski, którego następcą stał się wśród "Die Roten", może na razie niestety jedynie pomarzyć.
Artykuł pochodzi z tej strony.