– Odniosłem wrażenie, że komuś najwyraźniej przeszkadzam. Zostałem też poinformowany przez pewną osobę ze związku, której nazwiska nie chcę wymieniać, że nawet gdybym był najmocniejszy w Polsce na 200 metrów, to i tak mógłbym nie pojechać na igrzyska – opowiadał Andrzej Jezierski. Kanadyjkarz poczuł się zdradzony. Ze swoich olimpijskich marzeń ani jednak myślał rezygnować. Musiał w tym celu zmienić flagę, pod którą ruszył do Londynu.
Artykuł pochodzi z tej strony.