Max Verstappen szybko zapomniał o sobotnich kwalifikacjach i w niedzielę nie potrzebował nawet jednego pełnego okrążenia, by przebić się z trzeciego na pierwsze miejsce. Holendra w drodze po kolejne pewne zwycięstwo w karierze nie powstrzymał nawet restart wyścigu z pól startowych, po tym jak na półmetku zmagań potężny wypadek zaliczył Kevin Magnussen. Dramat przeżyli meksykańscy kibice, bo długo nie najeździł się Sergio Perez.
Artykuł pochodzi z tej strony.