– W latach 90., to był klub zarządzany w iście amerykańskim stylu. Zresztą amerykańską flagę mieli zawodnicy na plastronach. Do tego Myszkę Miki, która przecież kojarzy się jednoznacznie. Już wtedy mówiło się o magii Falubazu. Polska wciąż pamiętała o PRL-owskiej szarzyźnie, przy której tamten Falubaz należący do biznesmena Morawskiego był niczym kolorowy ptak. Taki sam był ten z epoki Roberta Dowhana, już w XXI wieku. Z celebrytami na trybunach, z F16 latającymi nad głowami kibiców. Ten nowy Falubaz, który właśnie wszedł do ligi, przy tych…
Artykuł pochodzi z tej strony.