Hubert Hurkacz zgotował sobie i swoim sympatykom nieprzyjemną niespodziankę. Tyle co nasz as świętował końcowy triumf w turnieju w Szanghaju, a teraz pożegnał się już w pierwszej rundzie ze zmaganiami w Tokio w randze ATP 500. To strata nie tylko cennych punktów, ale wrocławianinowi koło nosa przeszła także góra pieniędzy, jaka była do zgarnięcia w stolicy Japonii.
Artykuł pochodzi z tej strony.