Po trzech zwycięstwach na otwarcie turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich w Paryżu humory w polskim zespole dopisują. Po wygranej z Kolumbią trener Stefano Lavarini wyliczał, ile razy uśmiechnął się w czasie meczu. Najbarwniej przedstawił sytuację z Olivią Różański i swoją reakcję na wyjątkową minę polskiej przyjmującej. – Ona miała rację, a ja nie – przyznaje Włoch. I zaznacza, co z trzech pierwszych spotkań chciałby przenieść na kolejne. Odpowiedź jest klarowna.
Artykuł pochodzi z tej strony.