Gdy w tie-breaku drugiego seta rozstawiony z piątką Bułgar Adrian Andreew prowadził z Maksem Kaśnikowskim już 6:3 i miał trzy piłki meczowe, nikt chyba już nie wierzył w nagły zwrot akcji i cudowne odwrócenie sytuacji. A jednak w challengerze ATP 50 w Oeiras 20-letni Polak wygrał trzy kolejne akcje, a później obronił trzy następne piłki meczowe. I zdołał jednak wygrać tego seta, a później także następnego. Świetnie zaczął więc 2024 rok, który może okazać się tym przełomowym w jego karierze.
Artykuł pochodzi z tej strony.