W żużlu dawno nie było czegoś takiego. Kontuzji i połamanych kości jest tyle, że łatwiej policzyć tych zdrowych niż tych, którym coś dolega. A wszystkiemu winny jest postęp technologiczny. – Stało się to, co przed czym przestrzegał Tomek Gollob. Motocykle zmieniły się tak bardzo, że zawodnicy stracili nad nimi kontrolę. Wystarczy, że ktoś ich dotknie, wytrąci z rytmu i lecą niczym pocisk. Nie zawsze mają to szczęście, że trafią w dmuchaną bandę, a wtedy nieszczęście gotowe – mówi nam Krzysztof Cegielski, były zawodnik i ekspert.
Artykuł pochodzi z tej strony.