Olek ani myślał wziąć cukierka. Ruszył sprintem, byle jak najdalej od strasznego dziada w czerwonym. Starsza pani chciała się tylko przytulić, a wąsacz z nosem czerwonym jak u renifera – żebym dorzucił do wina. Przez trzy dni byłem mikołajem.
Artykuł pochodzi z tej strony.