Max Verstappen dawno nie miał tak wysoko zawieszonej poprzeczki przez któregoś z rywali. Holendrowi od startu życie utrudniał Charles Leclerc. Monakijczyk w pewnym momencie był najszybszym kierowcą w stawce, co w połączeniu z karą pięciu sekund dla mistrza świata dawało mu realne szanse na zwycięstwo. W najważniejszym momencie zawodnik Ferrari stracił jednak tempo i pozostała mu walka o drugie miejsce z Sergio Perezem. Oglądało się ją fantastycznie.
Artykuł pochodzi z tej strony.