– Myślę, że ze Słowenią uderzyłem na zagrywce kilka razy, ale nie aż takich bardzo mocnych piłek. A w finale będę próbował znowu złamać rekord. Najmniej jeden raz – zapowiada Wilfredo Leon przed wielkim, sobotnim (godz. 21) starciem o złoty medal mistrzostw Europy w Rzymie przeciwko reprezentacji Włoch. Nasz przyjmujący potwierdził, że ma znakomite wspomnienia związane z obiektem Palazzo dello Sport, a w świetnej grze nie przeszkadza mu nawet utrudniające zadanie oświetlenie w hali.
Artykuł pochodzi z tej strony.