– Bartosz Zmarzlik nie jest pieszczochem elit żużlowych działaczy na świecie, co pokazała dyskwalifikacja przed Grand Prix w duńskim Vojens, ale też – przyznajmy uczciwie – nie ma wobec niego aż takiej fali nienawiści, jaka była wobec Tomka Golloba, gdy ten ośmielił się rywalizować z Tonym Rickardssonem – pisze w swoim felietonie dla Interii Ryszard Czarnecki.
Artykuł pochodzi z tej strony.