Po bolesnej i znaczącej porażce Barcelony z Gironą (2:4), która była zresztą kluczowa dla sytuacji w tabeli hiszpańskiej LaLigi, Xavi Hernandez docenił klasę rywala, ale też starał się w pewnym stopniu bronić swoich podopiecznych. Nie zgodził się z oceną, jakoby zagrali źle. Oddali 31 strzałów, lecz zabrakło skuteczności. Ma przy tym najwyraźniej dość "obwiniania" o to Roberta Lewandowskiego. Puścił w świat jasny sygnał.
Artykuł pochodzi z tej strony.