Zakłada kask i zmienia się w furiata. Kulisy pracy w teamie mistrza świata

Od lat mówi się, że Nicki Pedersen poza torem żużlowym to człowiek do rany przyłóż. Dużo rozmawia i żartuje. Kiedy jednak rozpoczyna zawody, a zwłaszcza wyjeżdża do swoich wyścigów, to już zamienia się kogoś zupełnie innego. Nawet podczas zawodów ligowych ma nie dwóch, a trzech rywali. – Dla niego porażka z  kolegą z drużyny to też porażka. Jak przyjeżdża drugi, a jest 5:1 dla jego zespołu, to nie znaczy, że było OK – mówi nam jeden z jego byłych mechaników.


Artykuł pochodzi z tej strony.

← Poprzedni artykuł
Burza po rewolucji w TVP i emisji nowych "Wia...
Następny artykuł →
Nieoficjalne doniesienia. Sikorski z Wizytą w Kijo...
O autorze wpisu
Sebastian
Dziennikarz