– Złapałem bakcyla i bawię się sztukami walki. Na razie jestem żółtodziobem i myślę, że nie zmieni się to w najbliższym czasie, ponieważ wkładam całe swoje serce w skok o tyczce. Freak fighty pozostaną natomiast bardzo fajną zajawką. Myślę zresztą, że w niedalekiej przyszłości znów zobaczycie mnie w oktagonie – zapowiada w rozmowie z Interią Piotr Lisek. Tyczkarz mówi nam również o przygotowaniach do zbliżających się igrzysk w Paryżu.
Artykuł pochodzi z tej strony.