Kamil Stoch z podciętymi skrzydłami wrócił z Turnieju Czterech Skoczni. W Wiśle chodził ze spuszczoną głową, ale też nie miał powodów do radości. Skakał po prostu źle. W Szczyrku pokazał jednak, że nie zapomniał, jak to robić. W drugiej sesji treningowej zajął szóste miejsce. W kwalifikacjach było gorzej, ale pojawiło się coś, z czym nasz mistrz się zaprzyjaźnił.
Artykuł pochodzi z tej strony.